niedziela, 29 kwietnia 2018

Okrąglaki

     Chwilę mnie nie było , a to oznacza jedno foteczki :) . Ostatnio minęło 12 lat od kiedy fotografuję.
Wracając do moich początków no to powiem szczerze , że nikt by chyba na te chwile nie stwierdził mojego autorstwa do tamtych prac . Oczywiście tamte kadry nadal mam na dysku i raz na dłuższy czas zdarzy się wpaść im w pole widzenia moich oczu . Ale wróćmy do tego początku , który zaczynałem od fotografowania Urbexu krótko mówiąc miejsc opuszczonych . Temu też chciałem wrzucić właśnie takie kadry :) .
Od pierwszego miejsca w które wszedłem minęło sporo czasu lecz nadal mam sentyment do tego rodzaju fotografii , tylko moje wymogi się zmieniły . Gdzie kiedyś były takie aby wejść do opuszczonego miejsca choćby był to kiosk i nic tam nie było ... Natomiast teraz hmmm no cóż coś więcej ;) . Na tzw Okrąglaki wybrałem się ze znajomymi , natomiast oni byli tam już wcześniej . Powiem krótko . Skala zniszczeń i dewastacji tego obiektu w ciągu dwóch lat jest szokująca !!! To tylko dwa lata !!!Nikdy nie byłem w bardziej zdemolowanym obiekcie. Pierwsze zdjęcia jakie widziałem z tego miejsca przedstawiały to miejsce tak jakby , ludzie którzy tam pracowali dopiero poszli do domu a teraz ? Ruina , zdewastowany i zapomniany ośrodek wczasowy !  Zobaczcie sami...
 



 Wejście do tego miejsca to jedna wielka szklana podłoga , rzecz jasna z kawałków szyb ,które kiedyś były na swoich miejscach ...
Wejście do rotundy to już nie mała odwaga jaka myci w nas być . Kawałki wiszących szyb i innego ustrojstwa , które klekotały przy każdym delikatnym podmuchu wiatru i mogące polecieć w dół prosto na mnie . Przerażająca perspektywa , ale musiałem wejść do środka . 
Kilka zdjęć zrobiłem w technice HDR ,która to teraz jest już wszędzie gdzie się da telewizory, kamery telefony itp . Nie będę się o niej rozpisywać , a wspominam ze względu na to bo to od niej zaczynałem właśnie robienie zdjęć ;)
Tymczasem kończę ten wpis i do następnego wpisu !!! (niebawem) :) 

niedziela, 18 marca 2018

Gdynia - Zima

    Gdynia , miasto o wielkim potencjale fotograficznym :) , a wyżej chyba jedno z miejsc przy ,których można spotkać fotografów z całej Polski . Torpedownia bo o niej mowa pojawiała się już na moich kadrach , lecz nigdy nie miałem w zimowej scenerii . Teraz nadarzyła się okazja i jest . Co prawda warunki chciałbym inne aby spełnić kadr , który powstał gdzieś w mojej głowie . No ale już nie tej zimy .


 Pogoda tego dnia była tak kapryśna , że nie wiedziałem czego mam się spodziewać . Rano pochmurno później słońce , które znikło za chmurami dającymi spory opad śniegu aby na koniec dnia lekko jeszcze się wychylić za tych chmur :) istna karuzela pogodowa . 
Port w Gdyni na to miejsce miałem chęć już od dawna , i w reszcie się udało mimo że temperatura już w ten czas pokazywała ok -15 stopni to wiejący wiatr znacznie dawał w kość . Jednak wraz z moją dziewczyną , która zazwyczaj towarzyszy mi w fotowyprawach jakoś daliśmy radę chociaż już pod koniec miałem tylko myśli o gorącej herbacie :) 



Tak na koniec dodam tylko kadr z Sopotu ;) niestety nie udało mi się bliżej podejść bo molo było tam zamknięte ze względów bezpieczeństwa (ale następnym razem nic mnie nie powstrzyma ) :D 

Do następnego wpisu !!! 

wtorek, 27 lutego 2018

Gimnazjum 27

     27 Gimnazjum w Łodzi przy ul.Pogonowskiego . Tak to tam spędziłem trzy lata życia ....
Wejście do mojego dawnego gimnazjum przywołało wiele wspomnień związanych z tym miejscem . Powiem Wam , że nawet będąc tam trzy lata nie wszedłem we wszystkie miejsca , które skrywa ten budynek . Lecz tym razem było inaczej :D wszedłem wszędzie i wybrałem dla Was najciekawsze kadry z tego miejsca . 
Szatnie to tu w pierwszej kolejności się udawałem po wejściu w szkolne mury . Na te chwilę nie pamiętam , która szatnia była moja bo zwyczajnie nie ma już tam klas jakie widniały za czasów działania szkoły w tych budynkach . 
W klasach nie zostało , praktycznie nic . Nie we wszystkich miałem zajęcia , ale wszystkie odwiedziłem . Niestety klasy opustoszały całkowicie w większości została tylko tablica i koniec . 

Klatki schodowe tu człowiek się nachodził . Oj nachodził .... Gimnazjum mieściło się w dwóch budynkach w przejść miedzy nimi można było górnym łącznikiem bądź dolnym , gdzie znajdowało się wejście do szkoły . Trzy klatki schodowe w tym jedna "tajna" :) . Znajdowała się ona za biblioteką i chyba każdą salą w drugim budynku :) . 
Większość sal jak pisałem wyżej nie miała już nic poza tablicą , ale było kilka w ,których coś jeszcze stało . O to i one może osoby chodzące do tej szkoły sobie je przypomną :) 



W tych salach pamiętam nawet gdzie siedziałem :) . Ach no tyle wspomnień , tyle znajomości tu zawartych .... Kończąc ten wpis dodam jeszcze takie kadry ;) Byś może ktoś też skojarzy te miejsca :) 


Żartowałem jeszcze nie koniec :) Jakby to było gdyby nie wejść na dach tego pełnego wspomnień miejsca :) 


To tak na koniec , teraz już serio :)
Chciałbym pozdrowić wszystkich nauczycieli z tego gimnazjum , także osoby pracujące tam oraz znajome twarzyczki jak i nie znajome ! :)

I do następnego wpisu !!! 


piątek, 16 lutego 2018

Zimowy Gdańsk

    W końcu !!! Doczekałem się !!! Udało mi się zobaczyć miasto Gdańsk zimą , brakowało mi mrozu na poziomie -10 , -15 stopni aby wszystko pięknie było skute lodem . Lecz i tak było pięknie . W moim rodzinnym mieście Łodzi śnieg pojawiał się i znikał zanim udało mi się coś ustrzelić na zdjęciach . Szadź tego w Łodzi chyba w ogóle nie udało mi się sfotografować od kiedy to robię , a przynajmniej nie taką jak w Gdańsku . 
Miałem udać się wraz z dziewczyną w jeszcze kilka miejsc . Brak czasu i szybko zapadająca ciemność uniemożliwiła to tym razem , a podczas tej małej wyprawy udało się stworzyć mój nowy system noszenia sprzętu na dłuższe wypady . Jeśli zastanawiacie się dla czego to już dopowiadam. Mój plecak foto jest zwyczajnie za mały dla mnie na takie dłuższe wypady , a i mniej wygodny :) . Ale o tym zrobię jakiś wpis aby nie było nie będzie sponsorowany ;) w żaden sposób więc dostaniecie moje pełne odczucia ;) . Wracamy do Gdańska ! 
Zachwyciła mnie ta szadź . Wszędzie szadź. O tyle co w Gdyni skąd jechaliśmy do Gdańska widoczność była całkiem dobra i nie było tragedii , ale nie było też tej magicznej szadzi . O tyle sam wjazd do Gdańska pokazał , że z tego kadru jaki chciałem nic nie będzie . I powiem tak ... W ogóle nie jest mi tego szkoda , te warunki dały mi znacznie fajniejszy i unikalny efekt . Po jakiejś chwili udaliśmy się w stronę centrum coś zjeść bo wiecie ciężko się tak lata bez śniadania :) . Większych planów na ten dzień już nie miałem. Interesowało mnie jedno miejsce i to już wieczorem . A o to i ono ...
 W tym miejscu spędziliśmy chyba ze 40 min , czekając na zapalenie się świateł , a bardziej latarni bo miasto świeciło się znacznie wcześniej . Ktoś zwyczajnie sprawdzał moją cierpliwość i wytrzymałość :) do tego zrobiło się na tyle zimno , że moje palce już odmawiały obsługi aparatu ,a w canonie baterie padały jedna za drugą ... Znów ... Więc szybki kadr , panorama i w nogi aby się rozgrzać :)
Takim kadrem się żegnam w tym wpisie . Zatem do następnego wpisu !!! 

wtorek, 13 lutego 2018

Poranek w Mechelinkach

   
        Mechelinki , mała miejscowość nad morzem , ale posiadająca molo :) . Na to molo czaiłem się już od dawna niestety zawsze nie po drodze , brak czasu , warunki nie takie jakbym chciał i tak dalej.  W końcu udało się tam wybrać , liczyłem na piękny wschód słońca . Przynajmniej tak miało być według pogody . Wyszło jak widać mimo , że warunki mało kolorowe, jednakże całkiem niebieskawo idealnie pasujący kolor do mroźnego poranka . Na molo byłem z dziewczyną już koło 7:00 wiec do wschodu mieliśmy jeszcze ok 20 min . Czekanie nic by nie dało . Słońce nie zamierzało się nam pokazać , lampy zgasły zanim przybyliśmy na miejsce , a wkoło latarnie na ulicach się jeszcze świeciły . Trudno się mówi , będzie kolejny raz :) . Taka pogoda mnie nie zniechęciła , jest idealna do dłuższych czasów naświetlania . Wiec teraz zostawiam Was z tymi kadrami , które wykonałem w Mechelinkach ;) . Do następnego wpisu !

sobota, 27 stycznia 2018

Trzy Korony

  Trzy Korony czyli 982m n.p.m. , miejsce to jest jednym z najpiękniejszych jakie odwiedziłem . A widok na Tatry , ach zakochać się można i patrzeć godzinami ;) . Ale zacznijmy od początku . Sam wypad to dość z spontaniczny pomysł mój , nasz  lub kumpla (tu jego twórczość  Link ) z którym wypadam na właśnie takie plenery. Zaczęło się od luźnego pomysłu a skończyło się , niewątpliwie najlepszym wschodem słońca jaki widziałem w 2017 r ! ( Kadr powyżej tuż przed wschodem słońca zaś niższy już po jego wyjściu . Różnica kilka min)
Do samego wyjazdu przygotowań nie było jakich takich z mojej strony , tylko orientacja w którym miejscu słońce wzejdzie , godzina wschodu i czas trwania złotej godziny , a i czas podróży autem oraz piesza wędrówka szlakiem ot tyle . Niestety jak to ludzie trzeba pracować chociaż lepiej by było mieć miliony na koncie :) i wyjazd rozpoczęliśmy o godz 16,15 jakoś tak . Trasa z Łodzi do Krościenka Nad Dunajcem bo tam mieliśmy nocleg to ok 370 km , a dojechaliśmy ok godz 23 . To była masakra !!! Tyle czasu w aucie ! Gdy akurat weszliśmy do pokoju orientacja w czasie mocno mnie zaskoczyła , zanim coś zjadłem i się umyłem okazało się , że pozostało ok 2h snu , aby zdążyć na wschód słońca. 
Dzyń dzyń dzyń .... I tak budzik wyrwał mnie z łóżka lecz patrząc na te kadry stwierdzam , że było warto i na pewno bym to powtórzył . Ale nie o tym teraz . O godz 3:00 byliśmy już na szlaku w egipskich ciemnościach w ciszy , coś pięknego . Jedyne co było słychać to dźwięk spadających liści . Sama trasa i szlak nie są wymagające spokojnie idąc , bo nie było pośpiechu i mieliśmy spory zapas czasu dotarliśmy pod szczyt po ok 3h spaceru . Idąc Takim o to szlakiem .

Widoki w ciemności raczej nie były do podziwiania tym bardziej , że szliśmy też wąwozem więc sami rozumiecie. Lecz widok na szczycie wynagrodził wszystko ! 


Ku naszemu zdziwieniu nie byliśmy tam pierwsi , było już kilka osób , a my byliśmy tam ok 6 . W sumie sami fotografujący :) poza jedną Panią , która narzekała na tłok oraz na to , że nie ma się gdzie ruszyć . W sumie każdy fotograf miał tam statyw więc były małe utrudnienia :) . Gdy już wszyscy zeszli tuż po wschodzie słońca zostaliśmy tam dalej z Pawłem , w sumie nie wiem kiedy zleciał ten czas , ale zeszliśmy ze szczytu po godz 10. Jak i co robiliśmy tam tyle czasu , no cóż foteczki ;) , podczas tych kilku godzin powstało kilka wg mnie fajnych kadrów oto i one . (Polecam oglądać na pełnym ekranie)





O ile na szczycie było pięknie i chmury znajdowały się poniżej tak zejście już poniżej ich pułapu pokazało nam gęstą mgłę i deszcz . Ale to za chwilkę . To co mnie zaskoczyło bardzo pozytywnie to ludzie na szlaku mocno zdziwieni , że my już schodzimy . Padały pytania "zrezygnowali Panowie ?" , " nic nie widać i temu schodzicie ?" tych pytań było sporo wraz z standardowymi "daleko jeszcze do szczytu?" ludzie mówili dzień dobry uśmiechając  się przez zmęczenie :) to było tak sympatyczne uczycie :) . Nie to co w tej chwili w tatrach u nas straszna komercja już nie ma tego co było jeszcze jakieś kilka lat temu . Lecz najlepsza była mina tych ludzi kiedy się im powiedziało , że my już schodzimy , że fotografowaliśmy wschód słońca po 6,20 . Ich mina była bezcenna , choć też nas podziwiali za taką motywację jak tak na to patrzę też się podziwiam . Siedem godzin jazdy ,dwie snu , trzy godziny marszu , przeszło cztery na szczycie i znów tym razem lepiej bo ok sześciu powrotu do Łodzi .Warto było ! Przy zejściu jeszcze kilka kadrów więc zejście zajęło też jakąś chwilę myślę , że ok dwóch godzin . A oto i ostatnie kadry z tego wypadu ;) (poniżej kadru z zejścia i aura panująca niżej szczytu)


(powyższy kadr wykonany już po zejściu , a na szczycie można dostrzec kilka osób)
Tak się kończy ten wpis zatem więc do następnego !