czwartek, 11 kwietnia 2019

Gdański Żuraw M3

      Stocznia Cesarska ,to wyjątkowy projekt obejmujący obszar 16 hektarów w samym sercu Młodego Miastaw Gdańsku. Projekt Stoczni Cesarskiej zakłada ochronę i ekspozycję najcenniejszych historycznych budynków postoczniowych z równoczesnym przystosowaniem ich do nowych funkcji oraz budowę nowych, atrakcyjnych obiektów o różnorodnym przeznaczeniu.
Taki sposób zagospodarowania pozwoli podkreślić wyjątkową historię tego miejsca, uzupełniając ją o nową jakość przestrzenno-architektoniczną.

Teren, oddalony o zaledwie 10 minut spacerem od Dworca Głównego i kwadrans od Głównego Miasta, ma szansę stać się obszarem miejskim pełniącym wiele nowych funkcji. Pojawią się tutaj: mieszkania, powierzchnie biurowe, sklepy, restauracje, instytucje kulturalne czy hotele. Wszystko to w wyjątkowej scenerii atrakcyjnych przestrzeni publicznych i szerokich promenad nadbrzeżnych.
(źródło; Stocznia Cesarska )
Piękny widok z  Żurawia M3 , a do tego wspaniały pomysł na jego zagospodarowanie . Stanie się on nowym punktem widokowym w Gdańskiej przestrzeni miejskiej . Z tego co wiem Bilety będą kosztować 10zł ... Czy warto będzię się tam wybrać oceńcie  sami oglądając poniższe zdjęcia .













Tymczasem do Następnego Wpisu !

wtorek, 26 marca 2019

Marcowe Pieniny

     Powiem jedno na wstępie .
Pierwszy raz byłem zima w górach . Jadąc z Łodzi w kierunku Łapszanki na pierwsze miejsce z mojej listy do tego wypadu nie myślałem , że 20-30 cm śniegu może tak utrudnić życie . Biorąc pod uwagę to ,że Marzec to już w zasadzie koniec zimy myślę co jakby było tam 50cm . A miejscami wpadałem po uda . 
Mając namiastkę zimowego chodzenia po górkach w małej pokrywie śniegu będę mógł zwrócić uwagę i wziąć poprawki na kolejna zimę i wypad w Tatry .
Teraz skupię się bardziej na tym co zobaczyłem i jak wygląda taki wypad nie w sezonie .
Krościenko nad Dunajcem to świetne miejsce na Pienińskie wyprawy . Z miejsca noclegu dojście na szczyt sokolicy zajęło 1,5h to nie dużo ... O ile w miejscowości Łapszanka śniegu było nie mało o tyle w Krościenku nie było go wcale . Pozwoliło to na swobodne poruszanie się po Pieninach bez obaw o jakiekolwiek trudności na szlaku (no może błoto bo buło 17C )
Zmierzając w kierunku Słowacji powyższy widok wymusił zatrzymanie , wiele osób pyta co to za miejsce więc już piszę . To Sromowce Wyżne . Polecam miejsce .  
Tyle zostało z Sosny ,która zdobiła sokolice . Czy straciło to miejsce swój urok oceńcie sami .
Poniższe zdjęcia wykonane już z Przełeczy pod Tokariną . Fajne miejsce dla leniwych ;)
i polecam podjechać na rowerze ze sprzętem foto ;)



Do następnego wpisu !

sobota, 16 lutego 2019

Pałac Rudolfa

     Jeden z pięknych obiektów w Łodzi , popadający teraz w ruinę i niszczejący .
Szkoda .... Widok tego niebanalnego miejsca zasmuca . Już dawno temu byłem ciekaw jak to wygląda w środku i tak to się prezentuję .
Poniżej Ciekawostki .


  Luksusowa willa wzniesiona została według projektu Hilarego Majewskiego, na zlecenie Rudolfa Kellera. Był to imigrant z terenów pruskich, który początkowo, w roku 1882, wzniósł na tej parceli zabudowania fabryki wstążek, tasiemek i koronek. W 1907 roku, wraz z przylegającą fabryką, pałac został sprzedany Emilowi Eisertowi, a od 1922 do wybuchu wojny był własnością „Spółki Akcyjnej Emila Eiserta i Braci Schweikertów”
Budynek został zbudowany w stylu neorenesansu północnego z wpływem francuskiego przez firmę Otto Gehliga z Łodzi. Detal architektoniczny renesansowo-manierystyczny wzorowany był na przykładach francuskich i niderlandzkich. Sztukaterię i wnętrza wykonane przez N. Gunzela, ukończono w 1892 roku. W 1907 po zmianie właściciela nastąpiły również pewne zmiany w wystroju wnętrz i wówczas zamówiono w nieznanej wytwórni łódzkiej lub niemieckiej dwa witraże (Mogę Dodać od siebie , że witraży nie zauważyłem)  krajobrazowe o secesyjnej stylistyce do reprezentacyjnej klatki schodowej. Willa ta jest wolno stojąca, podpiwniczona z mansardowym poddaszem, na planie zbliżonym do kwadratu, w układzie trzytraktowym z reprezentacyjną klatką schodową w części południowo-zachodniej.



Elewacja frontowa jest najbardziej urozmaicona, w narożniku północno-zachodnim na parterze znajduje się murowana weranda z zejściem do ogrodu, a nad nią obszerny taras z kutą żelazną balustradą. Okna parteru zamknięte są łukiem odcinkowym, na piętrze zaś prostokątne ujęte w edykuły, flankowane półkolumnami. W narożniku północno-wschodnim znajduje się ukośnie dostawiona wieżyczka. Układ wnętrz jest amfiladowy z wielopoziomowym westybulem na parterze oraz obszernym korytarzem – hallem na pierwszym piętrze. We wnętrzach tych dominuje wystrój o motywach włoskiego renesansu i manieryzmu. Na szczególną uwagę zasługują unikalne na terenie Łodzi rozwiązania stropów sztukatorskich, występuje tzw. faseta podwinięta przysłaniająca częściowo strop, oraz zastosowanie łuku pięciolistnego pomiędzy pomieszczeniami w południowo-wschodniej części pierwszego piętra.
 

W okresie PRL przez wiele lat w pałacu mieścił się przyzakładowy żłobek Zakładów Przemysłu Pasmanteryjnego „Lenora” (d. fabryki Kellera). Po roku 1989 został zlikwidowany, a obiekt kupiła włoska spółka prawa handlowego. Na początku 2005 pałac wyceniany był na kwotę 400 tys. euro[1]. W 2008 obiekt nabył amerykański aktor Max Ryan z zamiarem przeprowadzenia kapitalnego remontu budowli i uruchomienia w niej pensjonatu. W nocy z 31 marca na 1 kwietnia 2010 w niszczejącym od lat zabytku wybuchł pożar, który pochłonął część dachu oraz uszkodził charakterystyczną wieżyczkę. Do listopada 2014 plany remontu nie zostały zrealizowane, a właściciel od połowy 2012 próbuje sprzedać zniszczony w coraz większym stopniu obiekt

niedziela, 18 listopada 2018

Zalew Sulejowski , Wypad na wschód ...

    Jadąc na wschód słońca nic nie zapowiadało takiej zmiany oczekiwań jakie miałem w głowie .
Plan szlag trafił . Mgła była nie tam gdzie powinna , chmury znikły a jadąc na miejsce były pięknie się zapowiadające no i komary wszędzie . Dosłownie wszędzie skutecznie utrudniały robienie zdjęć . Mimo klapy z moimi wizjami szybko trzeba było obrać nowe i tak o to są te dwa kadry :)
Dotarcie do tego miejsca z jachtami zajęło chwilę przez co całe miękkie światło już uciekło , na niebie nie było ani jednej chmury . A ja uważam , że to najgorsze co może być . Wtedy zazwyczaj nie fotografuje w ogóle . Wyjątkiem jest nocne niebo , ale o tym w innym wpisie ;) niedługo ;) . W czasie dna to pogoda przy , której ja osobiście szukam miejsc na wschody i zachody słońca pomagając sobie aplikacją na telefon ,ale o niej też opowiem w swoim czasie . Uważam ,że warto poświęcić jej wpis ;) Tymczasem zachęcam do zaglądania i udostępniania może ktoś skorzysta z tego co pisze . Do następnego wpisu !  

niedziela, 21 października 2018

Tatry i Pieniny


   Postaram się wrzucać zdjęcia w miarę takiej kolejności w jakiej fotografowałem na tym tygodniowym wypadzie . Założenia miałem spore , siła wyższa za to zmieniła wiele . Ale ale , najbardziej zamieszało mi złamanie sosny na Sokolicy , którą to miałem zamiar ustrzelić . Wywróciło to moje plany przynajmniej o 90 stopni . Wspomnę też później o filtrach Kase Filters, systemie mojego spakowania się i doboru ekwipunku do tej wyprawy i do każdego dnia który w niej się znajdował . Zdecydowałem się zabrać dwa obiektywy . Mojego Canona 16-35mm II oraz udostępniony przez Sigma Sklep Sigmę 100-400 no i do tego moje 5D , puszki i optyki filtry Kase Filters , statyw ściereczki do optyki , wężyk spustowy i dodatkowe baterie .Tyle z foto . Do tego zestawu dodam latarkę czołową (używałem intensywnie) . To takie rzeczy , które miałem każdego dnia . Inna rzecz to jedzenie tu wg mnie najlepiej sprawdziły się kabanosy . Żywność liofilizowana też super , gorąca woda ze schroniska i gorący posiłek gotowy w 5min.
A teraz od początku , Wraz z kolegą planowaliśmy taki foto trip już od dawna . Fakt złamania sosny na tydzień przed planowanym wyjazdem, który to był w nocy z 8/9 września . Nocna podróż pozwoliła nam zaoszczędzić sporo czasu , jaki byśmy spędzili w korkach . Częstochowa , zakopianka i takie dróżki . Tym czasem my mieliśmy jeden przystanek na kawę i posiłek .
Dojazd hmm chyba koło 3 w nocy . Wchód na Łapszance z tym akurat nic nie wyszło ze względu na niskie chmury przesłaniające Tatry ,więc zdjęć tego miejsca brak  (spokojnie tylko z tego dnia ;)  ) .
Szybko przyszedł pomysł na inną lokalizację ... Słowacja !!! Dwa powyższe kadry właśnie z tego miejsca . Słowacki treking zaczęliśmy z miejscowości Starý Smokovec gdzie dojechaliśmy autobusem z Zakopanego , a auto zostało na parkingu przy dworcu . Z Starý Smokovec kolejką elektryczną dojazd do przystanku Popradské Pleso skąd wyruszyliśmy na szlak . Kierunek Rysy początkowo szlakiem niebieskim a następnie odbicie na czerwony . Rys zdobyć się nie udało , ale udało się spędzić noc w schronisku za jedyne 200zł od osoby hehe . Gdyż do Polski transport mieliśmy dopiero następnego dnia . Przed wyjazdem jeszcze w Łodzi zakupiłem kijki trekingowe .nigdy wcześniej z takimi nie chodziłem . Jakoś miałem wrażenie , że są zbędne ... Uwierzcie mi nie są bez kijków już nie jadę w góry . Kijki robią znakomitą robotę . Pomagają przy wejściu jak i zejściu. Dodajmy do tego 20kg plecak i zaczynamy doceniać po chwili użytkowania .
Słowackie schronisko samo dojście do niego nie jest skomplikowane , droga jest asfaltowa od wyjścia z kolejki . Po wyjściu ze schroniska szybkie zdjęcia w sumie plan w głowie miałem taki jak na powyższym kadrze nic dodać nic  ująć . Zaczęliśmy schodzić do kolejki aby moc wrócić do Zakopanego . 

Kolejne dni mijały jakoś szybko , czy tylko ja tak mam na urlopie ? Dotarcie do Auta trochę zajęło lecz po południu wypad do doliny Kościeliskiej i tamtejszych jaskiń . Chyba nigdy nie widziałem tyle miejsca na auto przy wejściu do Kościeliskiej . Aparat wyjąłem dopiero przy wejściu do jaskini. 
Widok mnie powalił na tyle ,że większość kolorowych chmurek mi uciekła przez moje zapatrzenie się na widok jaki miałem przed oczami zwłaszcza ,że wcześniej tam nie bylem . Tu też po raz pierwszy filtry Kase pokazały ,że nie dają się skałą i kamieniom . Filtr wyleciał mi z rąk , słychać tylko było brzdęęęęg szkła . Podniosłem wytarłem w bluzę z kurzu i na holder :D . 

 Zanim zdjęcia skończyliśmy robić w tym miejscu słońce już zdążyło zajść , czołówka się przydała ponownie . Ciemności egipskie zapanowały szybko , a wracając spojrzałem za siebie ... 
Moim oczom ukazała się droga mleczna . Do auta jeszcze kawałem czas nie goni więc warto było uwiecznić taki kadr . Kolejny dzień kolejne miejsca ... 


Widok na Słowackie Tatry o wschodzie słońca , coś co na żywo wygląda zawsze lepiej a przez ten postój znów zrobiły się plecy czasowe :) 

Po wschodzie udaliśmy się w kierunku Morskiego Oka . Trzeci raz tam byłem i trzeci raz zmokłem , jakieś fatum nade mną czy jak ? Jednakże po raz pierwszy udało mi się dotrzeć nad Czarny Staw . Widok morskiego Oka dawno chodził mi po głowie aby waśnie z tego miejsca je złapać . Mam jeszcze jedno miejsca na oba stawy , ale to z czasem . Z dołu na górę pod Czarny Staw byłem w jakieś 25min gdyż chciałem złapać jeszcze słońce zanim zajdzie za chmury . Tępo jakie miałem idąc z kijkami sprawiało ,że wyglądałem jak jakiś krab czy coś takiego . Zabawiłem tam na trochę i w sumie schodziłem jako jeden z ostatnich z tego miejsca . Czemu tak długo ze wszystkim zobaczycie w Linku na końcu wpisu ;) . 
Kolejne miejsce na liście to Kasprowy Wierch . Brakło tylko chmur . A po zachodzie słońca zeszliśmy do Betlejemki tam powstał następny kadr jaki miałem od dawna w głowie i na pewno wrócę tam po jeszcze kilka :) 
Było tam błogo naprawę pod odjeździe ostatniego wagonika nastała cisza ,a ja przerywał tylko wiatr .
Nocne już zejście z Kasprowego pokazało jeszcze kilka miejsc gdzie kilka miesięcy wcześniej przeszły ulewy , a niektóre szlaki nadal są zamknięte .
Drogi mlecznej w Tatrach nie brakowało ;)
O to i jest kadr o ,którym marzyłem od dawna i miejsce , które chciałem ujrzeć na żywo . 

Łapszanka tak to właśnie wygląda o wschodzie . Wg mnie jedna z najładniejszych panoram Tatr jaką widziałem , a magia w tym miejscu jest tak wielka ,że z chęcią bym tam zamieszkał . Po Tatrzańskich widokach przyszła kolej na Pieniny . Wysoki Wierch bo to on był celem głównej Pienińskich zdjęć . 






To by było na tyle z tego :) Uważam cały wypad za udany :D Tymczasem zostawiam was z moim skromnym Time Lapsem ;) Nie tylko z gór ale i morza , ale morze to już na kolejny wpis ;)
>>>Time Lapse<<<  zajrzyjcie ;)
Do następnego wpisu !!!